16.07.2017 | Polecamy

Po dwóch stronach autostrady - historie dwóch wójtów - Absolwentów Pogramu

Budowa odcinka autostrady A1 na odcinku północnym od Torunia rozpoczęła się w 2008 r. Ale wykupy gruntów zostały dokonane jeszcze w latach 90-tych, dlatego w okolicznych gminach - m.in. w Płużnicy i Lisewie - autostrada od dawna jawiła się jako wielka szansa na rozwój. W 2011 nastąpiło uroczyste otwarcie. Autostradą w czasie weekendu przejeżdża dziennie ok. 90 tys. samochodów. Tyle, że chociaż na budowę autostrady czekano kilkadziesiąt lat, gdy ta już powstała, okazało się, że nie ma pomysłu, jak wykorzystać bliskość trasy i przekuć na dobro mieszkańców.

Po jednej stronie autostrady – prymus rozwoju gospodarczego

Marcin Skonieczka, wójt Płużnicy mówi, że w 2012 opracował wraz z urzędem gminy nową strategię rozwoju.

 „Od starych różniła się tym, że jednoznacznie wskazywała rozwój lokalnej gospodarki dzięki szansie, jaką jest trasa A1, jako cel główny. Wszystkie inne działania miały dążyć do osiągnięcia tego celu! Tym razem słowo stało się ciałem… Przez dwa lata skupieni byliśmy na budowie Płużnickiego Parku Inwestycyjnego. Pozyskanie dotacji, zakup gruntu, przygotowanie dokumentacji technicznej, uzyskanie pozwoleń i na końcu budowa. Wydaliśmy na ten cel 13,5 mln zł i pod koniec 2015 roku Płużnicki Park Inwestycyjny był gotowy! Niestety z różnych przyczyn przeciągnęły się prace związane z procedurą planistyczną – zmiana Studium, opracowanie planu i wyłączenie gruntów rolnych z produkcji rolnej (z tym mamy jeszcze problem). Niezależnie od tych opóźnień mamy już podpisane dwie umowy z inwestorami z regionu, którzy zadeklarowali utworzenie około 30 miejsc pracy.”

Gdy wójt Skonieczka mówi o „pozyskaniu dotacji”, trzeba zaznaczyć, że mówi o gminie o jednym z najszybszych odnotowanych rozwojów w Polsce, a jednocześnie jednej z najlepiej absorbujących środki unijne. Jak oni to robią? Są 3 zasady, których się trzymają:

  • Po pierwsze, utrzymują wysoki poziom nakładów inwestycyjnych. W latach 2011–2015 przeznaczyli na ten cel kwotę 35,6 mln zł, co stanowiło 33% wszystkich wydatków z budżetu. Ale inwestują z głową. „Wybieramy tylko takie projekty, które maja wysokie prawdopodobieństwo zwrotu lub chociaż przyczynią się do powiększenia oszczędności, tak jak np. termomodernizacja budynków i montaż energooszczędnego oświetlenia.”
  • Po drugie, wykorzystali szansę, jaką dawały środki europejskie i zrobili to maksymalnie skutecznie. Po prostu pisali wnioski. „W pierwszym rzędzie staramy się zdiagnozować potrzeby mieszkańców i dopasowywać je do ofert konkursowych. Następnie po prostu analizujemy kryteria konkursowe i w maksymalnie możliwy sposób staramy się dopasować do nich.” Proste, prawda?
  • Po trzecie, przyjęli niepodważalną zasadę, że każda większa inwestycja w gminie może być realizowana tylko po pozyskaniu odpowiedniej dotacji na nią. „Jeśli jej nie pozyskamy, projekt odkładany jest na później, nie ma zmiłuj.”
Jakub Kochowicz  - Po drugiej stronie autostrady – siła gminy w jej mieszkańcach

Po drugiej stronie autostrady leży gmina Lisewo (5,5 tys. mieszkańców). Tutaj autostrada to wciąż niewykorzystany temat. Była firma, która chciała tu zbudować centrum logistyczne, ale się wycofała. Nie ma miejscowego planu, na który inwestorzy musieliby czekać 2,5 roku. To zadanie dla gminy. Ale wójt Jakub Kochowicz jest optymistą – Największym kapitałem Lisewa są nie pieniądze, a ludzie – mówi. Rzeczywiście, w gminie na niespotykaną skalę widać działania mieszkańców, oddolne pozyskiwanie funduszy, jest zatrzęsienie inicjatyw, aktywni i chętni do działań społecznych i samoorganizacji są i gimnazjaliści i seniorzy.

"Najbardziej zależy mi na budowaniu kapitału społecznego, a to się dzieje, gdy władza utrzymywana jest nie dla władzy, ale dla jak największego wpływu mieszkańców na to, co dzieje się w gminie. W tym roku konsultowaliśmy nawet, gdzie mają stanąć kosze na śmieci, więc czemu nie mielibyśmy konsultować i tego, czy zapraszamy do nas inwestorów. Jeden z branży budowlanej już jest zainteresowany, żeby budować u nas hale magazynowe.
– Nie jest to męczące? To konsultowanie wszystkiego?
– Może wymaga większego zaangażowania, ale mnie to sprawia przyjemność. To trzeba to czuć."

 

 

Konsultacje w polu

Wrzesień. Na środku pola rozbity namiot-pawilon. Obok agregat – źródło prądu do komputera, bo spotkanie zapowiada się na dłuższe. Właściciele okolicznych działek oraz Lisewscy przedsiębiorcy zgromadzili się wokół mapy, ale wójt ich odciąga i mówi – Zobaczmy to w terenie! – podchodzą do najbliższej miedzy. – O tędy za 4-5 lat będzie szła obwodnica. Zachodzi na działkę pana i skręca potem na teren państwa – zwraca się do obecnych sąsiadów. A tutaj – odchodzi kilka metrów dalej – mogą się zacząć tereny inwestycyjne. Chodzi o działki należące do państwa Nowaków, Gołąbków… – wymienia kolejnych sąsiadów. – Lisewo jest blisko, sami spójrzcie, gotowe jest całe uzbrojenie terenu. – Wracają do mapy i oglądają możliwe wyznaczenie terenu do planowania miejscowego. Właściciele są zainteresowani.

namiot

– Chciałem uniknąć sytuacji, żeby ktoś się nakręcił, że gmina będzie kupować od niego ziemię. Albo innych oczekiwań. Wiadomo, że trzeba zbudować zaufanie między urzędem a rolnikami. A ono polega przede wszystkim na dobrym informowaniu, tłumaczeniu procesów. Tylko spotkanie pod gołym niebem i pokazanie możliwych zmian w terenie ma sens. Moglibyśmy pokazywać mapy w urzędzie, ale to nie byłoby zrozumiałe.Powiedziałem właścicielom działek pod inwestycje, że chcemy, aby na każdym etapie wiedzieli dokładnie, co się dzieje. Także, że chcemy przygotować wspólną ofertę dla inwestorów. Aby ci nie musieli chodzić od Annasza do Kajfasza. Ważne, też że gmina rezygnuje z pobrania renty planistycznej (ok. 20 tys. zł.), bo zależy mi na budowaniu zaufania do urzędu. Ono będzie bardzo potrzebne na każdy etapie.

Gmina przygotowuje jeszcze drugi plan miejscowy – pod zabudowę jedno i wielorodzinną. Z Lisewa do Torunia dojeżdża się w mniej niż godzinę. – Chcemy, żeby nas przybywało. Jesteśmy coraz bliżej dużych miast – Torunia, Grudziądza. Mamy dobrze rozwiniętą infrastrukturę komunalną, dużo szkół i przedszkoli, mogą się Torunianie u nas budować.